Dyktando 2013

alt

7 listopada w OPP ,,Ogród Jordanowski'' zorganizowano dyktanda dla szkół podstawowych i gimnazjalnych, to już XI edycja tego konkursu. Do konkursu przystąpiło 36 uczniów ze szkół podstawowych: Ryczywołu, Kozienic, Nowej Wsi, Garbatki-Letnisko, Janikowa, Zajezierza, Brzeżnicy, Głowaczowa, Piotrkowic, Stanisławic oraz Brzózy. Ze szkół gimnazjalnych wzięło udział 21 uczniów z Kozienic, Garbatki-Letnisko, Świerży Górnych, Brzózy, Głowaczowa oraz Gniewoszowa.

Po wylosowaniu odpowiedniego numeru, objaśnieniu wszystkich zasad oraz wysłuchaniu tekstu odczytanego przez przewodniczącą jury panią Leokadię Cieślik uczestnicy przystąpili do pisania.

Nad przebiegiem dyktand czuwała komisja w składzie: Leokadia Cieślik, Urszula Strzelczyk oraz wyłoniona spośród opiekunów zgłoszonych reprezentacji pani Barbara Mikos z PSP nr 1 w Kozienicach oraz pani Anna Prątnicka z ZSO w Brzózie.

Bez względu na wyniki wszyscy uczestnicy zgodnie twierdzą, że udział w tego typu przedsięwzięciach to nie tylko sposób na zdobywanie wiedzy ale także dobra zabawa.

Rozstrzygnięcie wraz z wręczeniem nagród oraz dyplomów odbędzie się 12 grudnia 2013 r.

Zapraszamy do obejrzenia relacji nagranej przez Kronikę Kozienicką.

Tekst dyktanda podstawówek:

SPÓŹNIALSKA

Wyścig z nazbyt szybko płynącym czasem rozpoczyna się już o siódmej rano. Ania zawsze wstaje o piętnaście minut za późno, chce jeszcze kwadrans poleżeć pod ciepłą pierzyną. W końcu zrywa się przerażona wizją spóźnienia na pierwszą lekcję. Myje zęby, pośpiesznie (pospiesznie) ochlapuje twarz, czesze się trochę dłużej, by babcia znów nie mówiła, że tylko z daleka przypomina człowieka. Jedząc śniadanie, ubiera się. Żółtko z ugotowanego na miękko jajka spływa jej po spodniach i tworzy malownicze plamy na adidasach. Łapie torbę z książkami. Wybiega z mieszkania. Pędzi po schodach na dół, bowiem nie ma czasu na oczekiwanie wolno sunącej windy. Wypada z klatki schodowej. Kontrolowanym poślizgiem, niczym żużlowiec na torze, pokonuje kolejne zakręty. Już jest na głównej ulicy, ma jeszcze ze sto metrów do przystanku tramwajowego. Może bez specjalnego wytężenia wzroku zobaczyć odjeżdżającą ósemkę. Następny tramwaj tej linii pojawi się za równe dwadzieścia minut. Tak długo nie może czekać. Poprawia torbę na ramieniu i pędzi ulicą z szybkością niemal ponaddźwiękową. Znika gdzieś w perspektywie Alej Jerozolimskich. Piętnaście minut po rozpoczęciu lekcji chemii jest już w szkole.

 

Tekst dyktanda gimnazjalistów:

Bajeczka ortograficzna miłośnika ortografii

Nim podążysz na przygód szlak, rzetelnie przestudiuj mapę, rozważ wszystkie za i przeciw, znajdź czyhające na ciebie (Ciebie) pułapki. Będzie ich bez liku, ale nie zrzędź zawczasu. Darujże sobie w ogóle wszelkie narzekania. W drogę wyrusz o zmierzchu. Wpół do ósmej będzie odpowiednią porą. Tej nocy znajdujący się w pierwszej kwadrze sierp księżyca będzie rozsiewał w krąg bladosrebrzystą poświatę. Księżyc właśnie i rozgwieżdżone niebo będą twoimi (Twoimi) najwierniejszymi towarzyszami podróży. Nasamprzód, dla niepoznaki, chyżo skieruj się na północny wschód. Rozejrzyj się wkoło, sprawdź, czy jesteś sam. Żwawo przejdź obok rzadko sadzonych rosochatych buków, a następnie, tuż za kępą jarzębin, skręć w lewo. Zrób dziesięć kroków wzdłuż chyboczącego się płotu, zrobionego ze źle oheblowanych żerdzi. Tu chrzęszcząca żwirem dróżka znienacka urwie się. Hen, na linii horyzontu, z nagła dojrzysz niekształtne kontury przerzedzonego lasu. Na przełaj przez podmokłą łąkę, przeciętą w poprzek rzewliwie szumiącą rzeczułką, idź niespiesznie (nieśpiesznie) i ostrożnie w jego kierunku. Gdy przejdziesz grzęzawisko, wejdź na leśny dukt. Chociażby nie wiem co się działo - chrobotało, chrząkało, pohukiwało, hurkotało, chrumkało, nie patrz do tyłu. Przemóż strach i idź rześko naprzód. Wędrując, miniesz żeremia pracowitych bobrów. Za nimi, pomiędzy pniami brzóz, ujrzysz malutką polankę. Na jej środku samotnie rośnie jarząb. Podejdź do niego i w pozycji półleżącej zacznij kopać ziemię. Wkrótce natrafisz na lekko spróchniałe wieko skrzyni. Nie zwlekając dłużej, otwórz je. Wyciągnij leżące na dnie skrzyni niepozorne zawiniątko. Teraz już możesz zakrzyknąć: „Mójże ci on!” i z radością oddać się lekturze „Nowego słownika ortograficznego PWN-u”.