Ciąg dalszy indiańskiej opowieści - dzień 2

Nad indiańską wioską w Kozienicach wreszcie zaświeciło słońce. Blade twarze, które z dnia na dzień zamieniają się w prawdziwych Indian, miały więc okazję spędzić dzień na świeżym powietrzu.


Indiański okrzyk "Houk", już na dobre wpisał się w tutejszy rytuał powitalny. Nie dziwcie się więc wszyscy mieszkańcy Kozienic, gdy na ulicach spotkacie rozpromienionych małych Indian przekazujących wam powitalny gest pokoju, wyszkolony w Ogrodzie Jordanowskim.

 

Łapiąc pierwsze słoneczne promienie tego turnusu, w drugi dzień półkolonii, sprawdzaliśmy indiańskie umiejętności sportowe. Powszechnie wiadomo, że takie dyscypliny jak Dwa Ognie czy Piłka Nożna to sporty narodowe Indian. To oni je wymyślili, rozpowszechnili i dziś wiodą w nich prym. Przynajmniej takie wnioski można wyciągnąć po dzisiejszych zmaganiach małych kozienickich Indian. Duch rywalizacji dawał się oczywiście we znaki, jednak kluczowym przesłaniem sportowych potyczek była zasada fair play.

 


Oprócz sportu, drugiego dnia oznaczyliśmy również nasze obozowiska. Bo co to za obóz bez bojowych barw? Mali Indianie wymalowywali więc swoje flagi i w ramach wewnętrznej integracji układali hymny dla swojej osady.
Hulające po preriach pogłoski, że Mali Indianie wybierają się w środę do lasu, wreszcie potwierdziły się w faktach. Pod koniec drugiego dnia napięcie było więc duże. Rozpoczęło się intensywne snucie planów. Co upolujemy? Jakie otrzymamy imię? Bowiem już trzeciego dnia półkolonii wybieramy się do Królewskich Źródeł by tam, oficjalnie włączyć Blade Twarze w poczet prawdziwych Indian.

 

>>Indiańskiej przygody dzień 1