Na półmetku - dzień 5 i 6

Nikt nie jest w stanie wytłumaczyć jak to się stało, że ten tydzień już minął. Nawet najstarszy szaman w wiosce, patrząc w gwiazdy, nie znalazł na tę zagadkę odpowiedzi. Tymczasem na półmetku naszych kozienickich poczynań - w miniony piątek - sprawdzaliśmy umiejętności malarskie naszych podopiecznych. Każda z grup znalazła coś dla siebie. Jedni rozstawili w Ogrodzie sztalugi, by puścić wodze fantazji i przelać swoją wyobraźnię na płótno. Inni znów weryfikowali swoje sprawności manualne zapełniając Ogród własnoręcznie zrobionymi indiańskimi tipi. Mali Indianie oczywiście wszystkim zadaniom podołali i otrzymali w nagrodę odznaki w Tajemniczej Księdze Sprawności.

 


W poniedziałek natomiast, pierwsi uczestnicy półkolonii pojawili się w Ogrodzie zdecydowanie przed godziną 9 rano. Wytłumaczyć tę przedwczesną wizytę można tylko tak: miniony weekend był tak "nudny", że mali Indianie aż rwali się do kolejnych wyzwań... I tym razem się nie zawiedli. Pół godziny po ich przybyciu wyjechaliśmy wszyscy na wycieczkę do Radomia. W kinie, chwilę przed seansem "Gang wiewiórki", popcorn wysypywał się z gigantycznych opakowań, a cola wylewała się z monumentalnych papierowych kubków. Zrobiliśmy więc sobie na początek tygodnia niezłą kinową ucztę.

 

 

>>Indiańskiej przygody dzień 1

>>Ciąg dalszy indiańskiej opowieści - dzień 2

>>Królewskie Źródła - z indiańskiego dziennika, dzień 3

>>Dzień 4 - z wodą za pan brat