Dzień 10: to już jest koniec.

 Poszukiwanie złota, ujeżdżanie wierzchowca, pokonywanie pokrętnych slalomów; m.in. takie zadania czekały na naszych Indian podczas ostatniego dnia Półkolonii. Puściliśmy wszystkie wodze fantazji. Ubraliśmy się w przygotowane wcześniej koszulki z autorskimi rysunkami, na głowach umieściliśmy skrupulatnie przyrządzane pióropusze; taki finał zorganizowaliśmy z pieczołowitością ; głównie dlatego, że w ostatni dzień półkolonii miała odwiedzić nas prawdziwa przedstawicielka Indian.

Owszem, była wyjątkowa, tak jak wyjątkowe były te minione dwa tygodnie. Bo czy ktoś widział kiedyś Indiankę o długich, zaczesywanych z namaszczeniem blond włosach? Nie! Bo takie rzeczy dzieją się tylko w Kozienicach! Zanim jednak wschodnioeuropejska Indianka przywitała się z młodymi kozienickimi Indianami i zanim jeszcze włączyła nas wszystkich do grona prawdziwych Indian; odbyliśmy rytualny taniec przy specjalnie przygotowanej miksturze. W dużym dzbanie, szamanka Pani Kasia; zaczarowała prawdziwy indiański napój, składający się z poczucia humoru, zdrowia i dobrej zabawy. Każdy prawdziwy kozienicki Indianin, który miksturę wypił otrzymał odznakę: "Lato w sercu miasta",  a dodatkowo - zasłużył na uzyskanie certyfikatu potwierdzającego indiańską naturę.

 

Dwa tygodnie minęły zbyt szybko. Pożegnaniom nie było końca. Spokój natomiast dawała tylko jedna informacja: za rok znów spotkamy się na Półkolonii w "Ogrodzie Jordanowskim".

>>Indiańskiej przygody dzień 1

>>Ciąg dalszy indiańskiej opowieści - dzień 2

>>Królewskie Źródła - z indiańskiego dziennika, dzień 3

>>Dzień 4 - z wodą za pan brat

>>Na półmetku - dzień 5 i 6

>>Dzień 7 - indiańskie rzemiosło

>>Dzień 8: Magiczne Ogrody

>>Dzień 9 turnusu I